Blog

Jest to jeden z tych tematów, o którym każdy słyszał. Jednak nie jest to wątek, o którym zazwyczaj nie rozmawia się przy stole lub przy okazji spotkań towarzyskich. Dramatyczne wydarzenia nigdy nie są najlepszym tematem do rozmów, jednak niektóre z nich są niezwykle, pozwolę tutaj sobie na to stwierdzenie, intrygujące. Polowanie na czarownice, bo o nim będzie mowa w tym wpisie, swój początek ma w mrocznym etapie dziejów ludzkości. Średniowiecze. Jednak to nie w tej epoce nastąpiło apogeum. Było to w XVI i XVII jednak i w późniejszych wiekach nietrudno było zostać oskarżonym o konszachty z diabłem. 

Polowanie na czarownice

Kiedy tylko słyszymy o nazwie tragicznych dla wielu kobiet wydarzeń to od razu mamy jedno skojarzenie. Od razu przed oczami płonące stosy, krzyki niewiast i przekleństwa rzucane w stronę katów. Tak się przyjęło w naszym rozumowaniu tego terminu. Co wiemy w tej materii polowanie na czarownice? Kobiety, to prawda, stanowiły większość skazanych jednak w pewnym, niewielkim procencie oskarżano także mężczyzn. Jak łatwo można było trafić przed oblicze kata? Wystarczył bardziej wyzywający strój, w porównaniu ze standardem z danej epoki, rzadkie uczestnictwo we mszy świętej lub zwyczajne… plotki wynikłe z zazdrości czy zawiści.

W tym wpisie chciałbym przedstawić Wam anegdotę związaną z wiedźmami. A do tego legendę, której element w swojej nazwie nawiązuje do tego terminu. Zapraszam więc do zapoznania się z anegdotą polowanie na czarownice oraz na Mostek Pokutnic (zwanym czasami Mostkiem Czarownic). Jak to wyglądało we Wrocławiu i gdzie szukać śladów tych tragicznych wydarzeń? Oczywiście tą tematykę umieściłem także w opowiadaniach.