Blog

Ekologia , plastik i ja.

Tekst powstał na bazie własnych doświadczeń oraz obserwacji a traktować będzie o jakże popularnym ostatnimi czasy temacie jakim jest ekologia a głównym bohaterem będzie plastik. Jest on także niejako powiązany z betonową dżunglą.

Nie będę tutaj przytaczał samej definicji czym zajmuje się ta dziedzina nauki. Hasło jest, jak sądzę, znane i szeroko omawiane w mediach. Czym jednak dla nas, dla mnie, jest to popularne słowo ? Czy mam wpływ na to jak produkowany jest prąd, z którego na co dzień korzystam? Jest to węgiel, gaz czy inne paliwo kopalne a może pochodzi z odnawialnych źródeł?

Czy jeżeli nie pochodzi z farmy wiatrowej, słonecznej czy z innej bardziej eko elektrowni, to znaczy , że mam wyłączyć światło i siedzieć po ciemku, oczekując kolejnego dnia. Zrezygnować z wszystkich urządzeń elektrycznych? Oczywiście, że nie. Nie mam na to wpływu jak produkowana jest energia elektryczna, z której korzystam. Nie mam też wpływu jak użytkowana jest ziemia rolna. Czy i jak wykorzystywane są wszelakie pestycydy, bez których ponoć nic by nie urosło lub też zostało by pochłonięte przez grzyby czy robaki. Nie mam wpływu na wiele rzeczy począwszy od ruchu obrotowego ziemi, ilości ciepła dostarczanego przez słońce po ekologię, ale w skali makro.

I tutaj jest chyba największy problem związany z tym zagadnieniem. Wszędzie wciskają nam zagrożenia, ale większość posługuje się skalą krajową czy światową. Pokazywane są przejmujące zdjęcia z drugiego końca świata. Czasami z rejonu, o istnieniu którego dowiadujemy się z migawek w sieci czy TV. A gdzie skala mikro czyli najbliższe otoczenie oraz ja i mój wkład w ochronę środowiska? Spójrzmy na nasze najbliższe otoczenie. Jak wygląda i jak możemy pomóc albo po prostu nie przeszkadzać. W tym miejscu w głowie pojawia się hasło: co ja mogę? i tak nic nie zmienię. Błąd. Drobne zmiany, które nie wymagają dużego wysiłku i nakładu finansowego, ale rozpropagowane na większą część społeczności przynoszą i przyniosą zaskakująco pozytywne rezultaty.

Ekologia a przyzwyczajenia

Zacznijmy od przyzwyczajeń.
Większość z nas ma różne przyzwyczajenia. Dla jednego będzie to poranna kawa, dla innego codzienna prasa na początek dnia. Ktoś może powiedzieć, że nie ma żadnych przyzwyczajeń, ale może o tym nawet nie wiedzieć a są one niekiedy tak prozaiczne, że nie zwracamy na nie uwagi. Weźmy na pierwszy ogień zakupy. Co takiego wielkiego jest w zakupach? Są większe czy mniejsze, standardowy rytuał pakowania do koszyka, rozpakowywania przy kasie, płatność i koniec. Później w domu rozpakowywanie i… ale nabrałem tych foliówek. Kilka ziemniaków, foliówka, kilka cebul, foliówka, parę marchewek, foliówka, pomidory – kolejny plastik. Koniec końców po rozpakowaniu wszystkiego stwierdzam, że w ręku zostało mi ładnych parę sztuk foliowego opakowania, z którymi nie za bardzo wiem co zrobić i lądują one w śmietniku. Ot przyzwyczajenie. Są dostępne to używam. Nie zastanawiam się w tej danej chwili czy mogę zapakować swoje produkty w inny sposób.

Proste wyliczenia (może nawet i naiwne)

I tak załóżmy, że większe zakupy zrobiłem raz w tygodniu i użyłem 10 reklamówek. Załóżmy, że takie zakupy w każdym dniu tygodnia w jednym sklepie zrobi 100 osób. Czyli mamy przynajmniej 1000 jednorazówek w ciągu dnia w jednym sklepie co w tygodniu handlowym da nam 6000 sztuk. Jeżeli przyjmiemy, że 100 sztuk waży ok 0,3 kg to wyjdzie nam 18 kg plastiku na jeden sklep przy powyższych założeniach. Czy są one słuszne? Wydaje mi się, że są zaniżone. Chciałem tylko przedstawić punkt widzenia. Kontynuując. W ciągu roku handlowego będziemy mieli ok 50 tygodni handlowych co da nam 900 kg samych reklamówek. No dobrze, ale teraz ktoś może zauważyć, że nadal jesteśmy w skali marko. Słusznie.

To teraz wróćmy do mikro. Ostatnio staram się rezygnować z foliówek. Staram się co nie znaczy, że całkowicie z nich zrezygnowałem. Średnio używam 2-3 na zakupy. Po prostu warzywa i owoce lądują luzem w koszyku i dalej na taśmę do kasy. Przecież i tak albo myję albo obieram tego typu produkty. Poza tym chemii na nich tyle, że dodatkowa ochrona w postaci folii nie jest potrzebna. Ograniczyłem o 70% ilość jednorazówek. Dużo? Cóż. Procentowo liczna może i znaczna a ilościowo? Załóżmy , że w ciągu roku zużyłem 500 foliówek a teraz będę używał 150. 350 sztuk to trochę ponad 1kg mniej w roku.

Jestem eko ?

Czy mogę się pochwalić, że jestem eko? Oczywiście, że nie. Aspiruję do tego aby większym stopniu być. Droga do tego jednak długa. To jest dopiero mały krok. Od czegoś jednak warto zacząć. Nie będę przykuwał się łańcuchami do kominów elektrowni czy krzyczał do wszystkich : zróbcie coś. Zacznę od siebie i to jest taki pierwszy krok. Jaki będzie kolejny w tej kwestii? Mam już w nawyku sortowanie odpadów. Z tym jakoś nigdy nie miałem problemu. Oczywiście, że zdarza mi się o tym zapomnieć i wrzucę plastik do zmieszanych, ale komu się to nie przytrafia?

W tej kwestii staram się być bardziej dokładny. Czyli na przykład jeżeli mam pudełko kartonowe sklejone taśmą z tworzywa sztucznego, to poświęcę te kilka chwil na oderwanie jej i wrzucenie do odpowiedniego worka. Koniec końców jest to następny mniejszy krok, który nie kosztuje mnie zbyt wiele. A dalsze? Z większą uwagą przyglądam się opakowaniom produktów, które kupuję. Staram się mieć przy sobie torbę na zakupy. I szukam kolejnych elementów w życiu codziennym gdzie mogę nie korzystać z tworzyw sztucznych lub chociaż zminimalizować ich użycie.

Czy to dużo? Oczywiście, że nie. Ale lepiej starać się robić cokolwiek niż nie robić nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *