Historia pewnego tunelu

Tajemniczy tunel

Jest to kolejna z listy moich ulubionych historii. Opowieść ta związana jest z najstarszą gospodą założoną we Wrocławiu mianowicie Piwnicą Świdnicką. Wydarzenia te odcisnęły także swoje piętno w nazwie jednej ze stron Rynku a wszystko przez pewien podziemny tunel. Posłuchajcie.

Gospoda

Piwnica Świdnicka i podziemny tunelSpory odnośnie, która gospoda jest najstarsza w Polsce trwały przez pewien czas do momentu, kiedy oficjalnie uznano, że jest to Piwnica Świdnica. Wyprzedziła takie miejsca jak np. krakowskiego Wierzynka, w której to ponoć odbyć się miała słynna uczta w 1364. Co prawda nie jest pewne czy biesiada odbyła się w miejscu istniejącej współcześnie restauracji, pod tą samą nazwą, jednak nie to jest w tej historii najistotniejsze.

Wrocławska gospoda była znana przede wszystkimi ze znakomitego piwa, jakie serwowano w jej wnętrzu. Ponoć na potrzeby produkcji tego złotego trunku produkowanego w Świdnicy, wywiercono nawet specjalną studnię, która była najgłębszą na całym Śląsku. Do tego karczma posiadała wcale specyficzny regulamin oraz przez to i klientelę. Każda z izb, przewidziana była dla pewnych grup społecznych co było pewnym niepisanym przywilejem jak prawem.

Bezsprzecznym pozostaje jednak fakt, że w przypadku przedobrzenia z ilością wypitego trunku, gość, któremu to się przydarzyło był wyrzucany z gospody i niekiedy lądował w tak zwanej klatce błazna. Mieściła się niedaleko wejścia, stąd też ówczesna „ochrona” lokalu nie musiała trudzić się aż nadto. Z tą anegdotą związane są dwie figury wiszące tuż nad drzwiami wejściowymi. Przedstawiają one wyraźnie już zmęczonego mężczyznę, który z dzbankiem wraca do czekającej żony. Zinterpretować to można bardzo prosto choć dosadnie. Wchodząc do środka miej na uwadze drogi gościu, abyś wróciwszy do domu nie napytał sobie biedy i dodatkowych problemów.

Podziemny tunel

Przywilej sprzedaży znanego piwa przypadł właśnie Piwnicy Świdnickiej. Stąd też pochodzi jej nazwa, niezmieniona od początku istnienia lokalu. I tak przechodzimy do genezy legendy. Gospoda jest jedynym miejscem w mieście, gdzie można skosztować najlepszego, a więc siłą rzeczy najdroższego piwa.  Dlaczego więc nie zwiększyć nieco zysków. Wystarczy podmienić beczki na lokalne piwo i sprzedawać pod marką piwa ze Świdnicy. Pomysł nie był oczywiście oryginalny, ale trudny do wykonania.

Największym problemem była możliwość transportu „lewych” beczek ze złocistym trunkiem, tak aby nie wzbudziło to żadnych podejrzeń i nie spowodowało lawiny pytań. Wtedy ktoś wpadł na pomysł przekopania tunelu do gospody mieszczącej się naprzeciwko Piwnicy Świdnickiej. Korytarz powinien być na tyle duże, aby z łatwością można było przetoczyć nim duże beczki z piwem. Pochodziło ono z browaru znajdującego się na tyłach karczmy, do której miał biec przekop. I tak zaczął się proceder sprytnego oszustwa, którego osiągnięciem był podziemny tunel. Ponoć w momencie przetaczania beczek, jeżdżono na powierzchni wozami zaprzęgniętymi w konie, Wygłuszało to dobywający się z podziemi hałas.

Jest jeszcze jedna anegdota, którą przytacza się przy okazji tej historii. Gdzie we Wrocławiu pojedzie wóz nad wozem? Podziemny tunel był na tyle duży, że można było spróbować przejechać nim wozem. Na ile to stwierdzenie jest prawdziwe? Cóż, w każdej legendzie jest jakieś ziarno prawdy.