Dom, w którym straszy czyli nawiedzony dom

Dom, w którym straszy – legenda

Kto z nas nie lubi opowieści o duchach? Niektóre powodują ciarki na plecach a inne są całkiem intrygujące. Ta historia może być połączeniem obu. Dlaczego mamy we Wrocławiu dom, w którym straszy ? Posłuchajcie.

Geneza

Zazwyczaj tego typu historie związane są mniej lub bardziej ponurymi wydarzeniami. Przeczytać możemy o tym, że duch tragicznie zmarłej osoby nawiedza miejsce, do którego był przywiązany za życia lub gdzie dokonał żywota. Może to być zamek, budynek, ulica bądź plac. Najczęściej jednak mamy do czynienia z opowieściami, w których to zjawa pojawia się w jakimś domu. Szukamy wtedy powodu, dlaczego widmo nadal nie opuściło ziemskiego padołu a niekiedy chcemy pomóc zbłąkanej duszy aby doznała wiecznego spokoju. Nie jest to współczesny wymysł a podobne historie przekazywane i spisywane były już wieki temu.

Pod Złotym Psem

Przechadzając się po Wrocławskim Rynku możemy nie zwrócić uwagi na istotne detale pewnych budynków. Czasami jest ich tak wiele, że te najistotniejsze nikną w gąszczu bogatych zdobień, płaskorzeźb czy figur umieszczonych na fasadach. Niektóre rzucają się w oczy swoją wielkością a jeszcze inne potrafią zabłysnąć w świetle słońca. Jednym z takich przykładów jest figurka złotego psa nad wejściem głównym do kamienicy o takim samym brzmieniu, Pod Złotym Psem.

Dom w którym straszy, czyli kamienica Pod Złotym PsemZanim przejdę do meritum, chciałbym najpierw doprecyzować istotną kwestię, która może nie być szerzej znana lub jest nieco zapomniana. Współcześnie każdy dom czy lokal ma przypisany adres, czyli taki identyfikator. Jest on, a przynajmniej powinien być unikalny. I tak mamy np. adres Rynek 41. Dawniej posługiwano się w głównej mierze systemem opisowym. Stąd też nad każdym wejściem do jakiegokolwiek warsztatu oprócz nazwy wisiał emblemat co znajduje się w środku. Tak aby każdy mógł odnaleźć np. krawca, piekarza itd. Stąd też na co dzień posługiwano się lokalnie przyjętymi nazwami zamiast podawania dokładnego adresu. W mniejszych społecznościach pozostało tak do dzisiaj.

Sam do tej pory zauważam, że używam dawnych nazw. Np. w Szklarskiej Porębie już dawno nie istniej cukiernia Miś. Można tam było nabyć najlepsze, wg. mnie, lody w mieście. Nawet po zmianie swojego przeznaczenia nadal używałem tej dawnej nazwy. Podobnie jak określenie lokalizacji wzdłuż tej samej ulicy – za rybnym (chodzi o dawny sklep rybny dawno nie istniejący) – w głowach mieszkańców lub częstych bywalców nazwa zwyczajowa pozostała.

Dom, w którym straszy

Wracając do adresu Rynek 41. Na mapie znajdziemy nazwę Złoty Pies (Pod Złotym Psem). I faktycznie nad wejściem do tej kamienicy dostrzeżemy emblemat złotego psa. Od tej figurki, umieszczonej w XVIII wieku, pochodzi nazwa kamienicy, która jest aktualna po dziś dzień. Dlaczego jednak zdecydowano się na wizerunek najwierniejszego przyjaciela człowieka? Czy może to mieć związek ze znanymi współcześnie historiami jak pies latami czekał na powrót swojego właściciela? Nie dotarłem jeszcze do właściwych i pewnych źródeł, stąd też nie chcę czytelnika wprowadzać w błąd. Skomentuję to, nawiązując do anegdoty – legendy o Łysym Aniołku na rzeźbie św. Jana Nepomucena – być może tak było. Jednak, dlaczego mówimy o rzekomym nawiedzonym domu.

Otóż okazuje się, że goście tej kamienicy byli świadkami dosyć niepokojących wydarzeń. Na przykład Fryderyk II przekonywał, że jakaś dziwna siła starała się strącić go z krzesła. Inni przekonywali, że słyszeli dziwne odgłosy dobiegające z pustego i niezamieszkanego strychu. Może mogło to mieć związek z jakąś tragiczną historią wykonawców tego budynku, o której nie wiemy?  Ponoć każdy, kto usłyszał niepokojące dźwięki dobiegające z poddasza, w momencie, kiedy ta osoba chciał sprawdzić źródło tych dźwięków to zanikały one natychmiast i tajemnica nie może być odgadniona. Ile prawdy jest w tych przekazach?

Nawiedzony dom

Kiedyś w klubie przewodników w kilka osób chcieliśmy zgłosić się do ówczesnego właściciela kamienicy o możliwość przenocowania i sprawdzenia legendy. Niestety czasami na pomysłach kończymy ciekawe inicjatywy. Jednak sama historia czy szczątki dostępnych informacji pozwalają nam do tej pory snuć wizje o legendzie nawiedzonego domu we Wrocławiu. Czy przebywa tam niespokojna dusza dawnego właściciela lub budowniczego tej kamienicy? Może kiedyś się dowiemy. Sam, ilekroć jestem w okolicy lubię przystanąć przy tym budynku i wpatruję się w okna na poddaszu z nadzieją i obawą zarazem, że dostrzegę zarys jakieś postaci.

Inne legendy o duchach

Jeżeli szukasz innych legend czy anegdot o zjawach w roli głównej to zapraszam do sprawdzenie tego wpisu z opowiadaniami na halloween lub też na stronie z wykazem wszystkich legend i anegdot z Wrocławia.